wtorek, 10 września 2013

Wzorce misjonarskie – czy je mam? Część I

Misjonarstwo to hasło kojarzące się z dżunglą, Indianami, budowaniem kościołów z trzciny i próbami nakłonienia Indian do zmiany ich wiary. Misjonarze zatem w ogólnym mniemaniu to księża, którzy gdzieś tak w świecie „nawracają” „dzikich” na „jedyna słuszna wiarę”. Misjonarzami można nazwać jednak prawie każdego z nas - dlaczego?

Przyjrzyjmy się temu co sprawia, że dany ksiądz jest misjonarzem? Można powiedzieć, że taka jego praca – że do takiego zadania został przez swoich zwierzchników wysłany. Prawda jednak jest taka, że jeśli nie ma on poczucia, że ma MISJĘ do spełnienia to marny z niego misjonarz. Zatem jeśli potrzeba wypełnienia MISJI jest tym co sprawia, że jest on misjonarzem to biorąc pod uwagę wielość MISJI jakie sobie można wymyśleć – każdy z nas może być misjonarzem… I faktycznie większość z nas w mniejszym lub większym stopniu posiada wzorce misjonarskie i jakieś swoje misje stara się wypełnić. Czy to są przyjemne wzorce? Czy pomagają w codziennym życiu? Niestety nie – dlatego warto się przyjrzeć tym wzorcom aby zobaczyć czy nie mamy któryś z nich i czy nie chcemy się ich pozbyć.


Zatem po pierwsze czym jest misja?
Misja życiowa jaką ludzie wypełniają często jest dla nich zupełnie nie-widoczna - nie zdają sobie oni sprawy, że ją mają. Po prostu są zapracowani, mają wiele zajęć i mają mniej lub bardziej tego zapracowania dość. Zgłaszają wtedy świadomie chęć zmiany sposobu życia ale jak przychodzi do konkretnych działań jakie trzeba wdrożyć - okazuje się, że im jakoś nie wychodzi, że są bardzo przywiązani do swojej misji. Tak - wtedy zwykle sobie uświadamiają, że mają misję. Jaką?

Ilu ludzi tyle misji:
- „pomaganie” innym jest najczęstszą misją - pomaganie pod każda postacią - załatwianie innym pracy, doradzanie w problemach sercowych, mycie okien starszej pani, zajmowanie się chorymi członkami rodziny, zastępowanie rodziny tym, którzy jej nie mają, załatwianie czegoś za innych,
- pomaganie zawodowe - strażacy, pielęgniarki, księża, lekarze i wszystkie podobne zawody - to w zależności od intencji podjęcia danej pracy też misjonarze wypełniający swoje misje - każdy wykonujący swoja pracę „z powołania” jest misjonarzem,
- nawracanie - tego tłumaczyć chyba nie trzeba - wszyscy, którzy za cel ustawiają sobie nawracanie innowierców na swoją religie mają po prostu taką misję,
- zbawianie świata - wszelkie ruchy ekologiczne, dbania o środowisko, ratowania zwierząt to też misje.

Oczywiście nie ma nic złego w byciu strażakiem czy w ratowaniu zwierząt. Ważne byś robił to z właściwych/zdrowych pobudek i aby to zajęcie nie niszczyło twego życia.


Skoro już wiemy czym jest misja to po co Misjonarz wypełnia tę misję?
W swej pracy z ludźmi zauważam cztery najważniejsze powody:
- potrzeba akceptacji i uznania ze strony innych,
- chęć zasłużenia na miłość - mamy, taty, partnera, Boga,
- chęć zasłużenia na zbawienie - czyli powód religijny,
- sposób na odwrócenie uwagi od własnych problemów.

Jeden misjonarz nie potrafi zrezygnować z pomagania bo myśli, że tylko dzięki temu co robi inni ludzie go będą akceptować i kochać, że tylko wtedy - Bóg/rodzice/partner będzie go kochać. Zatem patrząc z innej strony - jeśli przestanie pomagać - ludzie go przestaną zauważać i nikt go nie będzie kochał...... Pomaga więc i wypełnia swoje zadanie by zapewnić sobie akceptację i miłość, bo nie widzi innego sposobu by je sobie zapewnić.

Inny może starać się uzyskać uznanie w oczach innych by poczuć się lepiej i trochę załatać niskie poczucie własnej wartości. Oczywiście to niskie poczucie wartości może być głęboko schowane i na zewnątrz taki człowiek wygląda na pewnego siebie.
Jeszcze inny uważa, że tylko poświęcając się dla innych zapewni sobie uznanie w oczach Boga i życie po śmierci w niebie. Powody religijne są zwykle bardzo silne i zwykle maja swoje źródło w poprzednich wcieleniach. Sposoby uświadomienia takiej osobie, że Bóg ja kocha bez względu na to co robi - zwykle są zbywane pukaniem się w czoło.


Dodatkowym powodem, który zwykle występuje razem z jednym z poprzednich jest odwrócenie uwagi od własnych problemów. Misjonarz jest tak skupiony na wypełnianiu misji wobec innych osób, że nie ma już czasu na to by zobaczyć, że coś złego się dzieje z jego lub jego rodziny życiem. Przykładem może być kobieta pomagająca innym w sprawach sercowych, która nie chce zobaczyć, że sama jest w toksycznym związku. Inny przykład - pan złota rączka pomaga wszystkim znajomym a ignoruje fakt, że żona go od roku prosi by naprawił zepsute drzwi lub pani dająca rady życiowe wszystkim dookoła, która nie ma własnego życia ale ma za to zaburzenia odżywiania. Zwykle jeśli misjonarz pomaga rodzinom to ma problem w swojej rodzinie a jeśli pomaga pojedynczym osobom to sam ma jakiś poważny problem.

Powodów jest wiele - u każdego powód będzie inny lub będzie to mieszanka kilku naraz. Ważne by zdać sobie sprawę z tego co nami kieruje - zarówno przy mocno przeszkadzających misjach jak i przy tych mniejszych/łagodniejszych - mających mniejszy wpływ na nasze życie.

Na tym zakończę część I - w kolejnej części znajdziecie informacje o tym co najbardziej przeszkadza misjonarzom w życiu…..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz